Rzeźbione lustro retro w domu

Jestem jedynaczką i zawsze wiedziałam, ze przyjdzie taki moment, ze mieszkanie babci stanie się moim własnym. Kiedy kochana staruszka była już niezbyt samodzielna rodzicie postanowili, że dokonamy zamiany. Ja zamieszkam sama w jej mieszkaniu, a ona zajmie mój pokój u rodziców. Wtedy będą mogli jej łatwiej pomagać i nie będzie samotna. Mi taki pomysł się bardzo spodobał. Po studiach znalazłam nawet niezłą pracę i pora najwyższa aby się usamodzielnić. Czekała mnie przeprowadzka i spore zmiany.

Retro w nowoczesnym wydaniu

lustro retroJak się można domyśleć babci mieszkanie urządzone było w starym stylu. Niektóre z jej mebli pewnie powinny dostać miano antyków. Babcia pozabierała ze sobą część rzeczy, które chciała zatrzymać a resztę pozostawiła na mój własny osąd. Poczałkowo chciałam pozbyć się wszystkie. Miałam trochę własnych rzeczy. Rodzice obiecali, że pomogą mi się urządzić, więc nie przejmowałam się tym specjalnie. Jednak coś mi nie dawało spokoju. W przedpokoju na ścianie wisiało ogromne rzeźbione zwierciadło. Już jako dziecko bardzo je lubiłam i w momencie kiedy pomyślałam, że miałbym się go pozbyć dręczyło mnie sumienie. Pamiętam, że często zakładałam sztuczne futro babci i przeglądałam się w jego tafli udając jakąś arystokratkę, albo jak raz tak bardzo chciałam sięgnąć zawieszone na nim korale, ze prawie je potłukłam. To są wspomnienia, których nie zastąpią mi najnowocześniejsze meble z sieciówki. Postanowiłam, że lustro retro zostaje ze mną i postaram się tak urządzić przedpokój, aby je wyeksponować. Postawiłam na styl vintage. Dobrałam drewnianą komodę i wieszak wolno stojący. Przemalował ściany z ciemnozielonej na jasnoszarą akcentując tym jeszcze bardziej ciemną ramę lustra. Dodałam białe świece i ozdobna ramkę na komodę i wyszło całkiem zgrabnie. Muszę przyznać, że jestem na prawdę zadowolona z efektu. Nie sądziłam, że lustro retro, może się wpasować we współczesne standardy. Z reszta podobnie uczyniłam w innych pomierzeniach. Okazało się, że nie tylko lustro ma potencjał na coś całkiem innego. Tym sposobem zostawiłam także, szafę w sypialni, żyrandol w salonie i stolik kawowy.

Nawet nie wiecie jakie zdziwienie miała w oczach babcia, kiedy odwiedziła mnie z rodzicami po skończonym remoncie. Była pewna, że pozbyłam się wszystkiego. Ja przekonałam się, że czasami warto iść za głosem serca. Coś z pozoru starego i nie wpasowującego się w kanon nowoczesności może mieć najwyższą wartość sentymentalną, a to dużo ważniejsze niż cokolwiek. Lustro retro nauczyło mnie, że warto zawsze być sobą. Moda i trendy przemijają szybciej niż jesteśmy w stanie za tym nadarzyć, a wspomnienia zostają z nami na zawsze.